Karolina kończy studia i planuje ślub. Jednak to nie symboliczny koniec dzieciństwa ją czeka, lecz koniec życia. Karolina bowiem zakłada suknię ślubną, by popełnić samobójstwo. Co złożyło się na to, że młoda kobieta na progu dorosłości, w początku XXI wieku, traci motywację do życia?
Sztuka Magdy Fertacz jest przejmująca w swej trafnej diagnozie kryzysu rodziny, zaniku tożsamości, mechanicznym powtarzaniu podpatrzonych wzorców, myśleniu narzuconymi stereotypami. Patologie te, występując razem, prowadzą do tragedii. Niby wszyscy to znamy, możemy żonglować formułkami bez końca. Jednak sztuka Fertacz – znakomicie napisana – wywołuje na nowo przerażenie obrazem "banalności zła”. Jak noże wchodzą w mózg słowa martwej panny młodej: "Nasze matki i nasi ojcowie mieszkają w naszych ciałach. Lepiej się go pozbyć. Nie potrafiłam żyć zanim umrę. Panna młoda do pieca." Tak to wygląda wesele 2005. Czerwona plama na białej sukni panny młodej dręczy wspomnieniem całego XX wieku. (Jagoda Hernik-Spalińska w programie przedstawienia)
Niby wszystko to już znamy: rodzina na pierwszy rzut oka normalna (ojciec wykładowca uniwersytecki, matka w domu, córka ładna, zna angielski), na drugi rzut okazuje się dysfunkcyjna.[...] Dlaczego więc to zbudowane ze stereotypów przedstawienie wciąga? Bo jest dobrze napisane! Aktorzy zamiast kombinować, jak zagłuszyć szelest papieru, mogą skupić się na grze i stworzyć prawdziwe kreacje, jak młoda Matylda Paszczenko w roli Karoliny. Świetnym pomysłem okazało się też użycie nagrania wideo - zapisu ostatnich chwil Karoliny przed śmiercią. Szef Laboratorium Tadeusz Słobodzianek (b. krytyk, obecnie ceniony dramatopisarz) udowadnia, jak bardzo młodemu dramatowi potrzebna jest instytucja, w której nad tekstem wspólnie pracują autor, reżyser i aktorzy. (Aneta Kyzioł "Polityka")
premiera: 21.11.2005
źródło: www.tat.pl